Logo

Rządzący nie zwracają uwagi na głos społeczny

Pracownik przyszłości

Rozmowa z Krzysztofem Zarębą, prezesem Zarządu Polskiej Izby Gospodarczej „Ekorozwój”.


Na początku gratuluję wspaniałego jubileuszu. Polska Izba Gospodarcza „Ekorozwój” działa już 25 lat.

Jubileusz przypada na okres trudności państwa zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Atmosfera nieszczególnie sprzyja świętowaniu, niemniej 25 lat działalności Izby to dużo i wypada to odnotować, podkreślając szczególnie zasługi ludzi, którzy przez 25 lat działali w Izbie i trwają przy niej do tej pory. Chciałbym szczególnie podkreślić współpracę z senacką Komisją Środowiska, która trwa już bez mała 15 lat.

Przypomnijmy początki…

Inicjatorem powołania Polskiej Izby Gospodarczej „Ekorozwój”, jako organizacji samorządu gospodarczego ukierunkowanego na sferę ochrony środowiska naturalnego, była grupa działaczy ekologicznych, na czele której stanął mgr inż. Władysław Łagodziec. W obecności kilkudziesięciu delegatów, reprezentujących osoby prawne i fizyczne, organizacje społeczne, samorządy, stowarzyszenia i fundacje, odbyło się w Warszawie, 8 maja 1997 roku, I Walne Zgromadzenie założycielskie, na którym przyjęte zostały dokumenty, umożliwiające rejestrację sądową nowego podmiotu gospodarczego.

Rozproszenie organizacyjne nowo tworzonych po 1989 r. izb oraz firm i organizacji, zajmujących się problemami ekologicznymi, stało się podstawowym argumentem uzasadniającym potrzebę stworzenia forum integracji problemów ekologicznych, które stałoby się swoistym lobby krajowych i zagranicznych przedsiębiorców i potencjalnych inwestorów, a także działaczy organizacji ekologicznych w stosunku do władz państwowych i samorządowych różnych szczebli.

Szczególnym patronatem zamierzano objąć firmy małe i średnie, stanowiące w nowo ukształtowanym, neoliberalnym systemie wolnorynkowym, zdecydowaną większość polskich podmiotów gospodarczych. Chaotyczna, bezplanowa wyprzedaż bądź upadłość trzonu przedsiębiorstw, działających w poprzednim systemie, wymagała zdecydowanego wsparcia nowo tworzonych firm, zajmujących się inwestycjami ekologicznymi, opracowywaniem ekspertyz i opinii naukowych, doradztwem prawnym i finansowym, edukacją i szkoleniami oraz promocją najlepszych wzorców krajowych i zagranicznych.

Izba utrzymywała ścisły kontakt i współpracę z uczelniami wyższymi takimi jak: Uniwersytet Warszawski, Politechnika Krakowska, Politechnika Radomska, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Wyższa Szkoła Ochrony Środowiska w Warszawie i Radomiu. Celem tych działań było przekazanie aktualnych informacji o działalności inwestycyjnej w dziedzinie technologii, służących skutecznej ochronie i rekultywacji środowiska oraz współudział w organizacji konferencji naukowych i sympozjów.

Dzisiaj ekorozwój ma trochę inne znaczenie niż 25 lat temu?

Początkowo z ekorozwojem związane były problemy lokalne, chodziło o nadrabianie zaległości w ochronie środowiska, budowę oczyszczalni ścieków, instalacji odsiarczania, filtrów wyłapujących zanieczyszczenia z fabrycznych kominów. Dzisiaj ekorozwój uległ procesom globalizacji.

Mówiąc o ekorozwoju myślimy przede wszystkim o wpływie gospodarki na zmiany klimatyczne, o miksie energetycznym uwzględniającym większy udział źródeł odnawialnych, o wdrażaniu gospodarki o obiegu zamkniętym.

Jakie były priorytety izby w długiej historii waszej działalności?

Tematem wiodącym była zawsze gospodarka wodna, szczególnie wówczas gdy wdrażano Krajowy program oczyszczania ścieków (wybudowano wówczas ok. 1200 oczyszczalni), ale też gospodarka odpadami.

W ostatnim okresie nastąpił chaos organizacyjny, obszary związane z ochroną środowiska są porozrzucane po różnych resortach, nie ma jednego adresata naszych postulatów czy propozycji. Sprawiło to, że gospodarka wodna jest całkowicie zmarginalizowana w polityce państwa, co odbija się również na efektach działalności Izby. Zajmujemy się obecnie w zasadzie tylko problemami związanym z oczyszczaniem ścieków. Być może to się zmieni, bo ostatnie wydarzenia związane z Odrą mogą uczulić rządzących na wagę tego zagadnienia.

W czasie mojej kadencji, tj. od 2008 roku, najwięcej uwagi zwracaliśmy na energetykę odnawialną. Energetyka ta przeżyła załamania w 2016 roku. Teraz znów wracamy do tego tematu.

Dzisiejsze czasy nie sprzyjają dużej aktywności, ale co w tej chwili absorbuje was najbardziej.

Mamy zasadnicze uwagi dotyczące polityki klimatycznej i ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Nie zagospodarowuje się energetycznie milionów ton odpadów organicznych, trudno więc mówić o gospodarce o obiegu zamkniętym. Również w rozwoju OZE nie ma preferencji dla tzw. energetyki sterowalnej. Na te problemy stale zwracamy uwagę. W stanowisku Izby na temat OZE zapisaliśmy, że Polska powinna wspierać głównie niezależne od czynników klimatycznych i pogodowych źródła energii odnawialnej, co jednak nie znaczy, że nie powinny być rozwijane również źródła w systemach prosumenckich. Fotowoltaika powinna mieć szansę rozwoju szczególnie na terenach o zabudowie rozproszonej i jednorodzinnej oraz tam gdzie są obiekty użyteczności publicznej. Powinna być głównym elementem systemu prosumenckiego, ale oczywiście nie będzie remedium na stabilizację całego systemu energetycznego, bo jest uzależniona od słońca i podczas złej pogody albo w nocy potrzebna jest akumulacja energii, która dziś jest możliwa tylko na małą skalę.

Główne źródła OZE to biomasa (słoma i pellety z roślin energetycznych) czy RDF spalana w lokalnych instalacjach kogeneracyjnych, biogaz pozyskiwany z procesów fermentacyjnych odpadów organicznych, których mamy bardzo dużo, współspalanie (oczywiście z wyłączeniem pełnowartościowego surowca drzewnego) i hydroenergetyka.

Biogazownie mogłyby zastąpić (biorąc pod uwagę ich łączną moc) dużą elektrownię węglową bądź elektrownię jądrową. Jeśli do tego dodamy ok. 7 tys. małych elektrowni wodnych, tyle było kiedyś spiętrzeń i są one możliwe do szybkiej odbudowy i zainstalowania turbin, to uzyskamy dodatkowo ok. 700 MW mocy.

Nie przekonaliśmy jednak sfer rządowych do rozwoju biogazowni, według nas najważniejszego członu energetyki odnawialnej. Byliśmy bardzo zainteresowani rozwojem biogazowni już od dawna, czego dowodem jest I Międzynarodowa Konferencja „Biopaliwa 2002 uprawy – technologia – zastosowanie”, której Izba była współorganizatorem wraz z Wydziałem Inżynierii Produkcji SGGW w Warszawie. Od tamtej pory staraliśmy się podkreślać wagę i znaczenie biogazowni. Efekty są żadne. W Niemczech zbudowano 10 tys. biogazowni, u nas 120 przy podobnym areale i potencjale możliwości.

Barierą jest nie tylko brak akceptacji społecznej i szerzenie fałszywej tezy, że biogazownie szkodzą środowisku, ale przede wszystkim brak jakichkolwiek preferencji dla inwestorów. Powinny być większe możliwości dofinansowania, tanich kredytów itp. i nieco wyższe ceny za wprowadzanie energii do sieci, niż dla pozostałych źródeł OZE. Tego nie ma. Biogazownia kosztuje ok. 60 mln zł. Można by wspierać takie inwestycje z pieniędzy, jakie otrzymujemy z tytułu opłat za emisję CO2, miały wspierać OZE, ale są wydatkowane na zupełnie inne cele. W ubiegłym roku mieliśmy z tego tytułu 25 mld zł, na rozwój OZE zostało przeznaczone 8–9 mld zł, a biogazownie nie dostały praktycznie nic.

Działalność Izby charakteryzowała się dużą aktywnością na forum międzynarodowym, teraz jest ona zdecydowanie mniejsza.

Można nawet powiedzieć, że spadła praktycznie do zera, przede wszystkim sprawą pandemii COVID-19, agresji Rosji na Ukrainę, a także niewielkiego udziału polskich firm, na różnego rodzaju targach międzynarodowych. Mieliśmy wiele kontaktów bilateralnych z różnymi krajami europejskimi, z Białorusią, a nawet z Indiami. Obecnie bierzemy tylko udział w pracach Międzynarodowej Federacji Czystego Powietrza (EFCA), były główny inspektor ochrony środowiska dr inż. Andrzej Jagusiewicz, został po raz drugi prezydentem tej Federacji. Omawia się tam m.in. konieczność integracji działań państw, w zakresie ochrony powietrza, a zwłaszcza prac nad przestrzeganiem norm oraz ograniczenia emisji pyłów, a także tematykę zanieczyszczeń mikrocząsteczkami i metod ograniczenia ich koncentracji w powietrzu.

Kogo reprezentuje Izba i jakiego wsparcia udzielacie waszym członkom?

Izba reprezentuje ok. 100 podmiotów gospodarczych, które działają w obszarze ochrony środowiska, bądź takie, w których ochrona środowiska odgrywa znaczącą rolę w procesach produkcyjnych. Są to zarówno bardzo duże, jak i małe zakłady. Skupiamy się na pomocy członkom Izby w rozwiązywaniu ich problemów związanych z ochroną środowiska. Reprezentujemy interesy firm zrzeszonych w Izbie, służymy im radami eksperckimi, przedstawiamy ich problemy na różnych forach. Staramy się wprowadzać zgłaszane przez nie uwagi do zapisów prawnych, co w tej chwili wcale nie jest łatwe, bo każda propozycja z zewnątrz jest niechętnie przyjmowana.

Bierzemy udział w przygotowanych różnego rodzaju ekspertyz, np. dotyczących rekultywacji terenów poprzemysłowych, wykorzystania OZE, świadczymy naszym członkom pomoc w przełamywaniu barier administracyjnych i lokalizacyjnych, związanych z ocenami oddziaływania na środowisko. Staramy się też być, w ich imieniu, stroną w sprawach w procesach administracyjnych

Z jakim skutkiem?

W tej chwili zdecydowani mniejszym niż kiedyś, i dotyczy to chyba wszystkich jednostek samorządu gospodarczego i wszystkich organizacji społecznych. Rządzący nie zwracają uwagi na głos społeczny, społeczne interwencje i inicjatywy. Jeżeli jakaś propozycja wychodzi ze społecznego źródła, a nie jest po myśli strony rządzącej to nie ma szans na realizację.

Waszą sztandarową imprezą jest konkurs „Zielony Laur”.

Od początku tego prestiżowego konkursu nagrodziliśmy ponad 170 firm i samorządów, których działania na rzecz środowiska były znaczące i stanowiły dobry przykład do naśladowania. Ostatnio przeważały firmy z obszaru gospodarki wodno-ściekowej, ale uznanie Kapituły, której od 10 edycji przewodniczy prof. Marek Gromiec, zyskały również firmy zajmujące się rekultywacją terenów zdegradowanych, odnawialnymi źródłami energii, efektywnością energetyczną, edukacją i promocją proekologicznych zachowań.

Wprowadzana z trudem gospodarka o obiegu zamkniętym będzie niewątpliwie preferowała wykorzystanie materiałów dziś odpadowych, w przyszłości stanowiących surowce wtórne, oszczędzających zasoby surowców pierwotnych. W obszarze OZE będą zapewne rodziły się nowatorskie technologie i inwestycje zapobiegające niszczeniu środowiska. Nie powinno zatem zabraknąć osiągnięć, które zasłużą na kolejne nagrody „Zielonego Lauru”.

Obserwujemy jednak mniejsze zainteresowanie konkursem ze strony gmin, bo udział w konkursie związany jest z kosztami. Wprawdzie są to koszty niewielkie, ale samorządy mają teraz wiele problemów dotyczących szkolnictwa, ochrony zdrowia i każda złotówka ma dla nich znaczenie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Jacek Zyśk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *